poniedziałek, 24 marca 2014

STRONA DRUGA

Życie dalej się toczyło. Ciągle to samo i to samo. No, choć w jednym z tygodni w weekend wyszłam z rodzicami do ich znajomych. Nie wyszło jak było zaplanowane bo po obiedzie od razu wzięłam taksówkę i wróciłam do domu, ale było bardzo miło. Rodzice wrócili w nocy. Pijani. Znowu miałam wtedy te koszmary ale na szczęście obudził mnie ich krzyk. Akurat w nocy musieli się kłócić. No ale przecież jak jest się pijanym to nie można zapanować nad sobą. Takie życie. Tego dostawcy od pizzy już nigdy nie widziałam. Może zaginął czy coś. Chciałam się dowiedzieć co się z nim stało. To było naprawdę dziwne doświadczenie. Nie rozumiałam tego. Jak to się stało. Dojść do auta i szybko odjechać w niecałe 10 sekund. Niewiarygodne. Zaczęłam więc zamawiać u nich pizzę raz w tygodniu. Wiedziałam że to było żałosne. Nikt by tego nie zrobił. Wiedziałam że to nie była moja robota tylko policji. Ale ja czułam że to miało coś ze mną wspólnego. Oczywiście co tydzień jakiś inny dostawca. Ja czekałam na niego. Tego chłopaka co uciekł z mojego domu i w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął. Tak tego. 

Minęły miesiące.

Zbiegłam na dół z małym notesikiem i czymś do pisania. Otworzyłam drzwi. Uśmiechnęłam się. „Proszę bardzo”, powiedziałam do dostawcy wręczając mu pieniądze. Wzięłam pizzę i zaniosłam do kuchni. Wróciłam do drzwi. „Przepraszam.. Trochę nieuprzejmie z mojej strony ale mam do zrobienia taki referat do szkoły i chciałabym się spytać czy mógłbyś podać mi swoje imię.”, zapytałam nieśmiele otwierając notesik. Dostawca się przedstawił a ja szybciutko wpisałam imię. Dodałam :”A mogłabym jeszcze poprosić pierwszą literkę nazwiska?” Chłopak nie był pewny ale w końcu powiedział głośno „D”. Zanotowałam. Podziękowałam za pizzę i go pożegnałam. Zamknęłam drzwi i pobiegłam do siebie zostawiając pizze w kuchni. Miałam wielki plan. Czułam się jak jakaś sekretarka. Miałam tyle papierów. Tyle papierkowej roboty.
Spisywałam każde imię i pierwszą literę nazwiska dostawcy do mojego notesu. Później sprawdzałam w internecie czy coś o nich pisze. Oczywiście nic. Zauważyłam też że każdy dostawca miał liczbę i literę wytatuowaną na nadgarstku. To też zapisywałam. „8R” to ostatni znak który zapisałam. Obok zapisywałam imię. Chciałam się dowiedzieć co znaczą te znaki.
Miałam już około 15 dostawców. Na pizze oczywiście już patrzeć nie mogłam, więc układałam opakowania w piwnicy tak by rodzice się nie dowiedzieli ile pieniędzy na pizze wydaję a nawet jej nie jem. Moje miesięczne kieszonkowe przepada. Ale nadrobię to pewnie jeszcze kiedyś. Pewnie uważacie mnie za idiotkę bo tak się staram by go odnaleźć no ale cóż. Muszę się dowiedzieć. Jak się dowiem że z nim wszystko ok to już ani razu nie zamówię pizzy. Nigdy.
Zawaliłam dwa testy bo siedziałam i myślałam co oznaczają te znaki. Oczywiście w internecie też nic nie było. Jak zwykle z resztą. Głowa mi pękała, chciałam choć na pięć minut odpocząć. Wyłączyłam laptopa i zamknęłam wszystkie zeszyty. Położyłam się na łóżku i włączyłam telewizję. Włączyłam wiadomości. Nic ciekawego. Troszkę przysnęłam.
Nagle się obudziłam. Telewizor nadal był włączony. Wiadomości nadal leciały. Coś mnie zaciekawiło „Trzech zamordowanych w Sparrow Wood znalezionych w lesie. Zostali uduszeni. Więcej o 18:30 tylko na..” Wyłączyłam telewizor i szybko ruszyłam do laptopa. Wpisałam w Google parę słów kluczowych  i już pokazały mi się strony z dokładnymi informacjami o tych morderstwach. Siedziałam dość długo przy tym.

 Jedyne co się dowiedziałam to to że mordercą była ta sama osoba i że zamordowani byli młodzi i bardzo wysportowani. Pisało na jednej stronie że to nie było zwykłe uduszenie bo przy nadgarstkach i na szyi były jakieś inne głębokie rany. Podobno stracili ¾ swojej krwi. Napisało to tylko jedno źródło więc za bardzo w to nie wierzyłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz